Nowe pomysły są rzadkością w poważnym świecie kontraktów rządowych. Ale w Barcelonie kontrakty miejskie warte zaledwie 60,000 XNUMX € sprawiają, że przedsiębiorcy są podekscytowani – a miasta na całym świecie obserwują, kto je wygra.

Uwaga redaktora: Niniejszy artykuł ukazał się pierwotnie w serwisie Citiscope.org i jest przedrukowywany za zgodą.

Citiscope.org jako niezależny, non-profitowy startup medialny, skupiający się na znajdowaniu innowacji w miastach na całym świecie i rozpowszechnianiu informacji o nich poprzez niezależne, jakościowe dziennikarstwo. Jego gawędziarze to lokalni pisarze, ludzie, którzy rozumieją kontekst i kulturę, w której rodzą się idee miejskie i potrafią śledzić postęp tych idei. Citiscope jest wspierany przez Fundacje Forda i Rockefellera.

Otrzymuj cotygodniowe, wyróżnione przez Citiscope informacje o innowacjach w miastach świata oraz podsumowanie wiadomości i raportów na temat miast globalnych na stronie citiscope.org/subscribe

Dzieje się tak, ponieważ oferty przetargowe nie przypominają niczego, co Barcelona, ​​ani praktycznie żadne inne miasto, kiedykolwiek wcześniej robiła. Barcelona szuka partnerów biznesowych, którzy pomogą jej w walce ze złodziejami rowerów, wykrywaniu dziur w jezdni i rozwiązywaniu wielu innych problemów życia w mieście . Przy okazji miasto wywraca do góry nogami wiele powszechnych zasad zamówień publicznych.

Zazwyczaj, gdy miasta kupują towary lub usługi, dokładnie określają, co chcą kupić. Jednak ten poziom szczegółowości tłumi innowacyjność, ponieważ ogranicza pomysłowość firm, które mogłyby składać oferty na daną pracę. Ogranicza również pulę oferentów do uznanych firm znających rodzaj rozwiązania, o które prosi przetarg.

Mniej restrykcyjne podejście Barcelony wywraca stary system do góry nogami. Zamiast dokładnie określić, co chce kupić (np. szafki na rowery), Barcelona określa sześć problemów, które chce rozwiązać (takich jak ograniczenie kradzieży rowerów). Odpowiedzi mogą obejmować kupowanie rzeczy, ale mogą również sugerować nowe usługi, zmiany w przepisach lub inne sposoby osiągnięcia celu. Każdy na świecie z kreatywnym pomysłem, w tym firmy typu start-up, a nawet osoby prywatne, ma szansę na kontrakt i całą rynkową legitymację, która się z tym wiąże. Zwycięzcy przetargu otrzymują również bezpłatną przestrzeń do założenia firmy.

Inżynierem tego procesu jest Sascha Haselmayer, współzałożyciel firmy konsultingowej Citymart , która niedawno zorganizowała w Londynie dużą konferencję poświęconą generowaniu innowacji w administracji publicznej. Citymart przeprowadził dziesiątki podobnych programów „wyzwań” na całym świecie, w ramach których miasta starają się rozbudzić energię przedsiębiorczości wokół rozwiązywania problemów miejskich. Jednak Barcelona Open Challenge ma najbardziej bezpośredni cel – stworzenie alternatywnej ścieżki do tradycyjnych procesów zamówień publicznych. Nagrody nie są drobnymi nagrodami pieniężnymi ani pochwałami, ale sześcioma rzeczywistymi kontraktami miejskimi.

„Rządy miast muszą wyjść z przetargów, określając rozwiązanie, którego chcą” – mówi Haselmayer. „Nie mogą mieć wystarczającej wiedzy, aby zrobić to dobrze. Powinny określić problem, który chcą rozwiązać, i pokazać wskaźniki, jak wygląda sukces. A następnie pozwolić rynkowi zainspirować je do znalezienia najlepszych rozwiązań”.

Model się rozprzestrzenia

Barcelona nie jest jedynym miastem, które zaczyna tak myśleć. Zarówno w Europie, jak i w Stanach Zjednoczonych rośnie poczucie, że hackathony, wyzwania aplikacji i inne niedawne wysiłki mające na celu pobudzenie innowacji w miastach nie wystarczą. Jeśli miasta naprawdę chcą wstrzyknąć swoim biurokracjom nowe pomysły na rozwiązywanie problemów, będą musiały przemyśleć na nowo zasady kupowania rzeczy.

Jest to szczególnie ważne w przypadku technologii i oprogramowania. W Code for America, organizacji wywodzącej się z ruchu „hakowania obywatelskiego”, reforma zamówień publicznych w miastach stała się ważnym punktem programu . „Problem z wyzwaniami związanymi z aplikacjami polega na tym, że coś, co stworzysz w jeden dzień, może być świetne” – mówi Lane Becker, dyrektor ds. produktów i startupów. „Ale jak osadzić to w strukturze miejskiej? Jak sprawić, by było użyteczne do tego stopnia, że ​​ludzie będą z niego korzystać dzień w dzień, zmieniając sposób funkcjonowania samego miasta?”

Filadelfia to miasto wyróżniające się w poszukiwaniu odpowiedzi. W zeszłym roku Filadelfia wygrała milion dolarów w ramach konkursu Bloomberg Philanthropies Mayors Challenge , aby stworzyć ścieżkę dla nowych graczy do składania ofert na prace miejskie. Rezultatem jest nowy rodzaj programu „akceleratora biznesu” o nazwie FastFWD.

Filadelfia postanowiła skupić się najpierw na bezpieczeństwie publicznym. Partnerzy miasta z Wharton Social Impact Initiative przeanalizowali ten sektor rynku pod kątem różnych obszarów, które wydawały się dojrzałe do innowacji, takich jak reintegracja więźniów, monitoring sąsiedzki i leczenie uzależnień. Następnie miasto ogłosiło otwarte zaproszenie dla przedsiębiorców do zgłaszania rozwiązań. Z całego świata napłynęło około 82 wniosków.

Story Bellows o pierwszej klasie przedsiębiorców FastFWD w Filadelfii: „Były to firmy i ludzie w firmach, którzy mieli coś więcej niż szkic na serwetce”, ale „nie byli w punkcie, w którym nie mogliby zmienić swojego pomysłu”. (E. Republic/David Kidd)
Story Bellows o pierwszej klasie przedsiębiorców FastFWD w Filadelfii: „Były to firmy i ludzie w firmach, którzy mieli coś więcej niż szkic na serwetce”, ale „nie byli w punkcie, w którym nie mogliby zmienić swojego pomysłu”. (E. Republic/David Kidd)

Dziesięciu kandydatów zostało wybranych do udziału w 12-tygodniowym programie mającym na celu dopracowanie tych pomysłów. Story Bellows, która prowadzi FastFWD w Filadelfii, mówi, że szukała nie tylko „najlepszych” pomysłów, ale także zróżnicowanej grupy przedsiębiorców, których zróżnicowane doświadczenie w dziedzinie technologii, marketingu lub finansów wzajemnie się uzupełniało. Podczas cotygodniowego programu prowadzonego przez filadelfijską firmę GoodCompany Ventures , grupa szczerze dzieliła się swoimi modelami biznesowymi.

„Chcieliśmy ludzi, którzy byliby podatni na coaching” – mówi Bellows. „To były firmy i ludzie w firmach, którzy mieli coś więcej niż szkic na serwetce. Zrezygnowali z codziennej pracy i zobowiązali się do rozwoju firmy. Ale nie byli w punkcie, w którym mieliby ponad milion dolarów przychodu i nie byli w punkcie, w którym nie mogliby zmienić kierunku lub pomysłu”.

Każda firma otrzymała stypendium w wysokości 10 000 dolarów na 12-tygodniowy program. Najważniejszym jednak elementem programu był dostęp do przedstawicieli władz miasta. To pomogło firmom dostosować swoje pomysły do ​​specyficznych potrzeb miasta. Na przykład firma Jail Education Solutions , która pracuje nad systemem edukacji i szkoleń dla więźniów opartym na tabletach, odbyła ważne spotkanie z komisarzem więziennictwa w Filadelfii, Luisem Giorlą.

„To on i jego kluczowi pracownicy, w tym szef IT , wszyscy najważniejsi decydenci w kwestii integracji technologii takiej jak nasza” – mówi Brian Hill, współzałożyciel firmy. „Mieli oni możliwość przekazywania opinii, zadawania pytań, pozwalania nam na nie odpowiadać i sprawiania, żebyśmy mogli poczuć się komfortowo z technologią. A także wskazywania nam obszarów, nad którymi powinniśmy popracować, aby poprawić ich samopoczucie. To spotkanie było dla nas najważniejsze”.

Pierwsza runda FastFWD zakończyła się w maju. Siedem z dziesięciu firm walczyło o udział w wysokości 100,000 30,000 $ na pilotaż swoich udoskonalonych pomysłów. Trzy zostały wybrane i otrzymają rzeczywiste kontrakty miejskie o wartości od 35,000 XNUMX do XNUMX XNUMX $. Firma Hilla była jedną z nich.

Innym przykładem jest Textizen , startup, który na początku miał zupełnie inną misję, polegającą na angażowaniu obywateli w kwestie planowania przy użyciu wiadomości tekstowych.

„Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam ogłoszenia o naborze, pomyślałam: »Nie pracujemy w służbach bezpieczeństwa publicznego«” – mówi Michelle Lee, współzałożycielka i dyrektor generalna Textizen. Jednak znajoma przekonała ją, że platforma SMS-owa może być cenna dla koordynatorów ds. przypadków, którzy pomagają osobom opuszczającym więzienia znaleźć pracę i szkolenia. „Naprawdę dopracowaliśmy to podczas akceleratora” – mówi Lee. „Rozłożyliśmy pomysł na czynniki pierwsze i złożyliśmy go z powrotem”.

Oszałamiające globalne zainteresowanie

Kluczowym elementem programów w Filadelfii, Barcelonie i podobnym programie „ przedsiębiorcy-rezydenta” w San Francisco jest poszerzenie globalnej puli firm zainteresowanych współpracą z samorządami lokalnymi. Zamówienia publiczne to gra dla wtajemniczonych. Jest tak wiele biurokracji do przebrnięcia – i potrzebnych lokalnych kontaktów – że większość małych firm i startupów uważa, że ​​nie warto poświęcać na to czasu.

Barcelona dołożyła wszelkich starań, aby przyciągnąć startupy i indywidualnych przedsiębiorców, którzy zazwyczaj nie są związani z zamówieniami publicznymi. Na początek Citymart zidentyfikował i skontaktował się z około 1,200 organizacjami na całym świecie, które mogłyby mieć pomysły na rozwiązanie sześciu problemów Barcelony. Miasto wykorzystało również reklamę i promocję w mediach społecznościowych, aby przekazać ideę, że konkurs Open Challenge jest naprawdę otwarty dla każdego.

Najwyraźniej zadziałało. Trzy tygodnie po opublikowaniu przetargu online, Haselmayer twierdzi, że został on wyświetlony 50 000 razy – około siedem razy więcej niż typowa liczba wyświetleń w przypadku jednego z wyzwań Citymart. Pewna kobieta zamieściła na Twitterze zdjęcie śniadania z kawą, tostem i zapytaniem ofertowym , chwaląc się, że zabrała się do pracy. „Rozpoczyna sobotni poranek, marząc o rozwiązaniu tych problemów” – mówi Haselmayer. „Nagle zamówienia publiczne zmieniły się z czegoś zupełnie okropnego w coś, w czym ludzie mogą sobie wyobrazić udział”.

Pewna osoba była na tyle podekscytowana zapytaniem ofertowym Barcelony, że napisała o tym na Twitterze podczas śniadania.
Pewna osoba była na tyle podekscytowana zapytaniem ofertowym Barcelony, że napisała o tym na Twitterze podczas śniadania.

To jest wrażenie Briana Hilla na temat tego, jak potoczyły się sprawy w Filadelfii. Jail Education Solutions ma siedzibę w Chicago i nie miało żadnych wcześniejszych powiązań z Filadelfią. To nie kosztowało żadnych punktów, co jest dość niezwykłe.

„Pomyślcie o RFP i o tym, kto je otrzymuje – to lokalni ludzie, bo znają odpowiednich ludzi i tak to po prostu działa” – mówi Hill. „Istnieją wszystkie te mechanizmy kontroli i równowagi, które teoretycznie mają dawać wszystkim równy status. Ale w rzeczywistości istnieją znaczne bariery wejścia, które eliminują małych graczy, startupy i innowatorów. Zamiast tego kontrakty trafiają do osób o najdłuższej reputacji”.

Patrząc w przyszłość

Filadelfia przechodzi teraz do drugiej rundy konkursu FastFWD o wartości 100 000 dolarów – wnioski dotyczące pomysłów promujących „stabilność społeczności” należy składać do 1 sierpnia . Barcelona ogłosi finalistów w każdym z sześciu konkursów pod koniec lipca, a we wrześniu lub październiku zdecyduje, kto otrzyma kontrakty. Łączna kwota nagród wynosi 1 milion euro.

Dużym pytaniem na przyszłość jest, czy te eksperymenty kiedykolwiek doprowadzą do całkowitej zmiany w sposobie prowadzenia biznesu przez miasta. Czy też pozostaną po prostu małymi próbami na marginesie ogromnej ilości wydatków miejskich?

Hill mówi, że nie spodziewa się dużych zmian w krajobrazie bazowym. „Nie użyjesz tego modelu, aby uzyskać swój główny kontrakt na usługi internetowe” — mówi. „Duże firmy są do tego najlepiej przygotowane. Tam, gdzie chcesz użyć tej dźwigni, jest wtedy, gdy masz stagnację w przemyśle i mówisz, jak możemy zrobić coś inaczej w tej przestrzeni? To jest sytuacja, w której nie chcesz, aby stara gwardia wymyśliła coś nowego. Oni są w najgorszej pozycji, aby to zrobić. To jest sytuacja, w której potrzebujesz nowych, młodych, sprytnych pomysłów”.

Lane Becker z Code for America jest bardziej pełen nadziei. Uważa, że ​​eksperymenty takie jak te w Barcelonie i Filadelfii są dokładnie tym, jak fundamentalne zmiany mogą się zakorzenić. „Pochodzę ze środowiska startupów, gdzie całe podejście do zmiany to małe i iteracyjne kroki, które następują po sobie, a nie wchodzenie od góry i robienie czegoś hierarchicznego” — mówi Becker. „Jedną z podstawowych rzeczy, w które wierzymy, jest to, że tak właśnie dokonuje się zmian w rządzie, więc kiedy widzisz małe zespoły pracujące nad tym, nie postrzegam tego jako czegoś negatywnego. Postrzegam to jako coś pozytywnego. Daje im to przestrzeń do eksperymentowania”.

Bellows mówi, że aby nowy model zamówień publicznych odniósł sukces, będzie musiał wyjść poza biuro burmistrza, w którym ona pracuje, i uzyskać szersze poparcie we wszystkich departamentach i sekcjach rządu. „Rozpoczynamy rozmowy na temat tego, gdzie ma sens, aby taka inicjatywa przetrwała po dotacji Bloomberga i tej administracji” — mówi Bellows. „Trzymanie jej w biurze burmistrza nie ma sensu z punktu widzenia długoterminowej stabilności”.

Bellows twierdzi, że pomysłem, który ma największy potencjał, by fundamentalnie wpłynąć na działalność, jest ta sama koncepcja, którą promuje Barcelona: sprawić, by rząd był mniej restrykcyjny w kwestii tego, co kupuje, a bardziej otwarty na pomysły, o których istnieniu nikt nie wiedział. „Jeśli będziemy myśleć o zamówieniach publicznych mniej jako o kupowaniu rozwiązań, a bardziej jako o rozwiązywaniu problemów, myślę, że możemy otworzyć się na całą gamę innowacji” — mówi Bellows. „A nie mamy pojęcia, co to może być”.

Podziel się.
Zostaw odpowiedź